„Kto chleb ze sobą nosi o mięso nie prosi.”

Wycieczka do Muzeum Chleba w Radzionkowie i do Sztolni Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach

Ten pochmurny, deszczowy, czwartkowy poranek był inny niż zwykle- chociażby dlatego, że musieliśmy wstać wcześnie rano. Po zbiórce, wyjechaliśmy w podróż o 6.00 rano.

Pierwszym miejscem naszego zwiedzania było Muzeum Chleba w Radzionkowie. Jak się dowiedzieliśmy właściciel tego obiektu powziął pomysł stworzenia takiego muzeum z szacunku dla historii piekarnictwa i z potrzeby serca. Przez wiele lat zbierał eksponaty związane z wytwarzaniem, pieczeniem chleba i wszystkim tym, co o szacunku dla chleba świadczy. Obejrzeliśmy krótki film związany z historią chleba, który był wypiekany już w starożytności. Zasiedliśmy w izbie szkolnej z XIX wieku. Największą jednak atrakcją było wygniatanie pieczywa i formowanie z ciasta małego bochenka chleba, który został później wypieczony, a my mogliśmy go ze smakiem zjeść w stołówce w stylu izby chłopskiej.

Kolejną atrakcją była Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach. Sam spacer do szybu Ewa dostarczył nam niesamowitych wrażeń. A jeszcze ciekawiej zrobiło się, kiedy schodziliśmy wąskimi, ciemnymi schodkami w podziemia, na głębokość 30 metrów. Ekscytacja dosięgła zenitu w momencie wchodzenia do łódek. Chłopcy udawali, że nie czują strachu, chociaż pewnie nie chcieli się przyznać co czują. Dziewczyny przynajmniej były szczere i od razu powiedziały, że się boją. W trakcie „rejsu” dowiedzieliśmy się skąd nazwa „czarny pstrąg”, kim byli gwarkowie i dlaczego krótko żyli. Nieplanowaną niespodzianką była awaria prądu. W całkowitych ciemnościach, chłodzie i odgłosach plusku wody dotarliśmy do końca podziemnej wędrówki i znowu pieszo, po schodach na powierzchnię.

Potem był czas na zakup pamiątek i na koniec tradycyjnie wizyta w McDonald’s. Do domu dotarliśmy w doskonałych humorach- o czym może zaświadczyć pan kierowca- i bogatsi o nowe doświadczenia.

Opis: Karolina Krybus-Fiegel